Określenie potrzeb
Porządkujemy cel, odbiorców, obecny sposób działania i oczekiwany rezultat — nawet gdy na początku masz tylko luźny koncept.
Mam 32 lata, a projektowaniem stron i aplikacji zajmuję się od co najmniej kilku lat.
Z czasem odkryłem też w sobie smykałkę do grafiki, komunikacji i opowiadania historii.
W dzieciństwie mówiono mi, że mam bujną fantazję.
Mam nadzieję, że patrząc na treści na tej stronie, podzielisz ten pogląd ;-)
apps4biz to rozwijana przeze mnie marka projektowo-technologiczna.
Nie powstała po to, by udawać kolejną wielką agencję, lecz po to, by tworzyć konkretne rozwiązania i budować partnerskie relacje z ludźmi, którzy chcą rozwijać swoje firmy.
Doświadczenie zdobywałem głównie budując czyjeś projekty i czyjąś przyszłość. Była to dobra szkoła warsztatu, odpowiedzialności i pracy pod presją, ale z czasem pojawiło się pytanie: skoro potrafię pomagać innym rozwijać ich pomysły, dlaczego nie miałbym zbudować czegoś własnego?
Punktem zwrotnym była myśl zapamiętana z lektury Roberta Kiyosakiego — po co bez końca wspinać się po cudzej drabinie, skoro można mieć własną?
Wszystko ma swoją cenę, a każda przczyna rodzi skutek. Wolność to odpowiedzialność.
Gdy opowiadam o swojej historii, używam liczby pojedynczej.
Gdy mówię o całokształcie działalności i realizowanych projektach,
pojawia się „my”.
Nie jest to efekt narracyjnego rozdwojenia ani próba zaludnienia firmy wyimaginowanym sztabem specjalistów.
Powód jest znacznie bardziej przyziemny:
żaden śmiertelnik nie jest Alfą i Omegą. W zależności od potrzeb współpracuję z freelancerami i specjalistami z dziedzin, w których zwyczajnie nie czuję się ekspertem lub — z drugiej strony — czasem ze względu na nawał pracy rozsądniej jest prostsze prace zlecić podwykonawcom.
Odpowiedzialność za koncepcję, komunikację i spójność realizacji nie znika jednak w łańcuchu pośredników. Nadal wiesz, z kim rozmawiasz i kto pilnuje, aby wszystkie elementy tworzyły jedną całość.
apps4biz nie jest korporacją pełną wielopoziomowych procedur, sztabów i spotkań organizowanych po to, by ustalić termin kolejnego spotkania.
Gdy potrzebna jest sprawna reakcja, nie usłyszysz „the number you are trying to reach...” tylko dlatego, że zegar właśnie wybił 15:01.
Z całego korporacyjnego slangu akceptujemy właściwie tylko jeden tryb:
apps4biz to niewielka, ambitna i rozwijająca się marka tworzona przez realnych ludzi dla realnych ludzi. Chcemy rozumieć cel, otwarcie mówić o możliwościach i ograniczeniach oraz tworzyć rozwiązania, które będą pracować na Twój sukces.
Nie zaczynam od wyboru modnego narzędzia. Najpierw ustalamy, co chcesz osiągnąć, komu rozwiązanie ma służyć i jak powinno wspierać codzienną pracę.
Porządkujemy cel, odbiorców, obecny sposób działania i oczekiwany rezultat — nawet gdy na początku masz tylko luźny koncept.
Zanim ruszy pełna realizacja, poznasz strukturę, ekrany lub demo, dzięki którym wiesz, co właściwie powstaje.
Zakres, opłaty zewnętrzne i możliwe etapy rozwoju opisujemy przed startem, a nie małym drukiem po fakcie.
Proste rozwiązanie nie jest gorsze, jeśli trafnie realizuje potrzebę. Technologia ma pomagać, a nie imponować liczbą modułów.
Architektura powinna pozwalać dokładać kolejne funkcje wtedy, gdy pojawi się na nie realne uzasadnienie biznesowe.
Klient nie jest tylko kolejnym numerem zlecenia. To bardziej jak Sharikah - masz kontakt z osobą odpowiedzialną za projekt i możesz liczyć na wsparcie także po uruchomieniu.
Najważniejszą kompetencją nie jest dla mnie znajomość jednego programu, lecz umiejętność połączenia wielu elementów w rozwiązanie, które jest zrozumiałe, spójne i użyteczne.
Jeśli prostszy wariant osiągnie cel, nie dokładam modułów tylko po to, by podnieść wycenę.
SEO buduje widoczność, ale nie daje uczciwej gwarancji konkretnej pozycji w wyszukiwarce.
Czasem wystarczy reguła, formularz lub dobrze zaprojektowana automatyzacja. Sztuczna inteligencja nie jest obowiązkową posypką.
Hosting, licencje, operatorzy wiadomości czy systemy zewnętrzne mają własne koszty — przedstawiam je oddzielnie.
Gdy zakres wymaga specjalisty, mówię o tym wprost i dobieram właściwą osobę do zadania.
Pan Jan i Pani Hanna nie muszą znikać ze stanowiska tylko dlatego, że istnieje nowe narzędzie. Najpierw sprawdzamy, czy zmiana naprawdę usprawni pracę.
Po uruchomienie opracowanego rozwiązania nie usuwamy numeru klienta i nie blokujemy go na socialach. Wykonanie pierwszego kroku to start nowej podróży. Wspólnej. W jej ramach pozostajemy do Twojej dyspozycji, wspieramy Cię podczas wdrożenia i reagujemy niezwłocznie, gdy pierwsze realne użycie rozwiązania pokaże miejsce do poprawy.
Gdy później pojawi się potrzeba dodania funkcji, integracji, stworzenia materiałów marketingowych albo rozpoczęcia kolejnego etapu rozwoju, nie musisz szukać wsparcia w 5 różnych miejscach, każdorazowo opisując sprawę od nowa - ponieważ masz w nas sprawdzonego partnera, który zna projekt od podszewki i dlatego możemy wspólnie rozwijać go dalej.
Opowiedz o swoim koncepcie, potrzebie albo rzeczy, która dziś nie działa tak, jak powinna.
Pierwsza rozmowa to diagnoza sytuacji — a nie operacja na otwartym sercu.